Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kafelki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kafelki. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 sierpnia 2015
czwartek, 26 lutego 2015
Okładziny ceramiczne, czyli fantazja kafelkarza vol. 3
Układanie okładzin na ścianach wcale nie jest proste
Układanie okładzin na ścianach najprostszym zadaniem może nie jest. No bo aby zgrać ze sobą te wszystkie piony i poziomy to pewnie trzeba się nieźle napocić. Ale jak bardzo trzeba się spocić by wymyślić coś takiego? Ile to się trzeba narobić by to wszystko podocinać, poukładać i osiągnąć taki efekt? Śmiem przypuszczać, że gdyby zrobiono to równo i prosto to byłoby stokrotnie łatwiej.
Po raz kolejny pan Miecio przechodzi sam siebie. Gratuluję wytrwałości w tworzeniu następnych bubli.
piątek, 19 września 2014
Okładziny ceramiczne - czyli fantazja kafelkarza vol.2
Po raz kolejny twórcza praca pana Miecia przyprawia mnie o gęsią skórkę. I te wszystkie okazy zebrane w jednym miejscu. Po prostu straszne.
piątek, 12 września 2014
Okładziny ceramiczne - czyli fantazja kafelkarza
Bycie dobrym kafelkarzem to nie zawód, to sztuka, baa, może nawet trochę powołanie. Pan Mieciu jednak - jak widać na poniższych zdjęciach - powołania nie miał za grosz. Za to ze sztuką musiał mieć kiedyś wspólnego bardzo wiele, szkoda tylko, że wybrał tą abstrakcyjną. Abstrakcja bowiem z jego dzieła bije na kilometr, albo nawet kilometry dwa. Bo pomijając może ostatnie zdjęcie, to to nawet bardzo źle jakoś zrobione nie jest. Nawet niekoniecznie krzywo, nawet nieubrudzone (ale to może akurat dlatego, że tak jakby o spoinach się komuś zapomniało). Szkoda tylko, że pan Mieciu w międzyczasie to myślenie musiał wyłączyć. Bo tak jakby wzorek mu się zmienił, ścieg pomieszał, czy w ogóle wenę artysta nam stracił. No i smutno...
czwartek, 4 września 2014
Płytki ceramiczne, a konserwator zabytków
Wydawać by się mogło, że konserwator zabytków z płytkami ceramicznymi nie ma wiele wspólnego, jednak w tym jednym konkretnym przypadku ma, i to wiele.
Wystarczy spojrzeć na poniższe zdjęcia by ocenić, że coś tu nie gra. A nie gra to, że zgodnie z opinią konserwatora zabytków należało zachować istniejącą okładzinę ścienną w postaci płytek ceramicznych w kolorze łazienki rodem z PRL, a wszystkie braki uzupełnić materiałem odzyskanym. Skąd odzyskanym to nie wiadomo, wiadomo jednak jaki jest efekt. A jest taki jaki widać, czyli:
- tzw. materiał odzyskany w postaci płytek ceramicznych to najzwyczajniej w świecie płytki innego koloru, są w kolorze brudnej bieli, a nie brudu kremowego, jak oryginalne,
- ponadto płytki odzyskane są nieco mniejsze niż te pokrywające większość ściany, a co za tym idzie spoiny pomiędzy nimi wydają się być dużo szersze niż w pozostałych miejscach, no i faktycznie szersze są.
Abstrahując jednak od tego co zalecił konserwator zabytków, to należałoby pogratulować wykonawcy, który nie zadał sobie ani odrobiny trudu, aby poprzekładać te płytki w taki sposób, aby na jednej ścianie ułożyć płytki jednego rodzaju, a na drugiej drugiego. W efekcie tego otrzymaliśmy coś, co należałoby raczej nazwać mozaiką ścienną, a nie elegancko ułożoną okładziną. I sama nie umiem stwierdzić kto jest większym mistrzem budownictwa, tenże wspomniany konserwator zabytków czy wykonawca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
